Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu (Marcel Proust)

Najnowsze zdjęcia
Ankieta
Jak trafiłeś(aś) na moją stronę?
 
Mój profil na Facebooku
Statystyka
Użytkowników : 2
Artykułów : 138
Zakładki : 20
Odsłon : 168523
On line
Witrynę przegląda teraz 4 gości 
Start

Reaktywacja

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Po ponad 2 latach udało mi się odbudować moją stronę o podróżach na domenie www.kosinski.pl

To zasługa dobrego człowieka, którego spotkałem na jednej z prelekcji podróżniczych Tomka Brzozowskiego. Dzięki wielkie.

Tak więc znów się coś zbilansowało. Jeden zły człowiek mi ją kiedyś bezczelnie shakował, a teraz inny dobry przywrócił do życia. Coś w tym jest głębszego.

Fakt, że przez 2 lata odbyłem kilkanaście nowych podróży to jednak zniechęcony do faktu utraty strony internetowej nie napisałem z nich ani jednej relacji ograniczając się jedynie do wstawianie zdjęć na fejsa.

Może znów zacznę pisać. Albo pójdę dalej, przepełniony optymizmem napiszę książkę podróżniczą?

Jakby się komuś nudziło w zimowe wieczory to zapraszam do lektury.

Nie wszystko tam jeszcze działa, ale teksty udało się odzyskać. Stan strony jest z połowy 2012 roku. Ech, wracają wspomnienia. Jakże miło się czyta o wyprawie do Finlandii na ten przykład. Dzisiaj to nic wielkiego, gdy na Filipiny można polecieć za niewiele ponad 1000 zł, ale jednak kiedyś te wszystkie kraje europejskie czy afrykańskie które odwiedziłem to była dla mnie wielka egzotyka.

Dziś mam bilety do Japonii, za 2 tygodnie jadę do Indii i Nepalu, przymierzam się do Chin jeszcze w tym roku, a po drodze pewnie Irlandia, Spitsbergen ponownie i parę innych wypadów.

No, ale czas nie stoi w miejscu...

 

Bałkany Poza Horyzontem

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wyprawa "Bałkany Poza Horyzontem" dobiegła końca...przemierzyliśmy 11 krajów w 11 dni...za nami Słowacja, Węgry, Rumunia, Mołdawia, Nadddniestrze, Ukraina, Serbia, Słowenia, Chorwacja, Austria, Czechy...

Spaliśmy w naszym aucie, w małej drewutni, tanim hostelu i przydrożnych motelach...Byliśmy przypadkiem na dwóch weselach w Rumunii, jednej imprezie z pieczonym świniakiem i jagnięciem na Bukowinie, w tokajskich piwnicach i u szefa od promocji tego węgierskiego miasta...Gościliśmy u poligloty Vlada w Górach Maramuresz i u chorej babuszki w Odessie...brataliśmy się z pasterzami Bukowiny i ratowaliśmy żółwia przechodzącego wolno przez jezdnię oraz konia który zerwał się z uwięzi...trudy podróży zmywaliśmy w Morzu Czarnym i Dunaju ...

Z oficjalną wizytą zawitaliśmy u m.in. Charge d"affaires Polski w Kiszyniowie, Wicekonsula Polski w Odessie, Ambasadora Polski w Bukareszcie i jego żony kielczanki, Konsulów RP w Belgradzie, Zagrzebiu, Wiedniu i Bratysławie...Rozmawialiśmy z gronem aktywnych osób z Forum Polonii w Austrii i Fundacji Na Rzecz Walki z Rakiem na Słowacji.....

Nieśliśmy przesłanie wsparcia dla Joanny i promowaliśmy nasz region przy tej okazji gdzie się da i jak się da...Przez te 11 dni byliśmy społecznymi ambasadorami Świętokrzyskiego :)....Na swój sposób zawsze nimi byliśmy i nadal jesteśmy... Spotkaliśmy się z dużą życzliwością wielu osób, których spotkaliśmy na swej drodze, tych biednych i bogatych............

Są już pierwsze wymierne efekty naszej wyprawy - wiemy, że mamy prezenty na szczytny cel od samego Prezydenta Chorwacji i Ambasadora RP w Bukareszcie oraz konkretne zapewnienie wsparcia finansowego dla Pani Joanny od Polonii w Austrii, a także deklaracje promocji akcji przez wszystkie osoby, z którymi się spotykaliśmy!!!!


Więcej o sytuacji Pani Joanny można przeczytać tutaj >>>

Wszystkie osoby, które chciałyby wspomóc panią Joannę mogą wpłacać pieniądze na konto Fundacji "Poza Horyzonty" o numerze:
83 1160 2202 0000 0001 7054 7038
, z dopiskiem "Na zakup protezy dla pani Joanny”.
 

Preikestolen w deszczu i we mgle, czyli na skraju ruczaju

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 


Lecieliśmy do Stavanger z ambitnym planem zdobycia w 2 dni Preikestolen i Kjeragu. Niestety pogoda nam nie dopisała. Deszcz i mgła pomieszały nam szyki zamieniając nasz mały wypad w survivalową wyprawę. Niedostatki pogodowe rekompensowaliśmy sobie poczuciem humoru i wrażliwością na piękno przyrody.

Przelot z Krakowa do Stavanger udało mi się zarezerwować za 74 zł w dwie strony. Znajomi, którzy kupowali bilety parę dni później zapłacili kilkadziesiąt złotych więcej. Pierwszym problemem z jakim przyszło nam się zmierzyć było spakowanie się do 10-kilowego bagażu podręcznego. Niestety niezbędne okazało się dokupienie dodatkowego bagażu rejestrowanego na całą naszą piątkę, do którego spakowaliśmy 2 namioty, 5 mat i trochę akcesoriów. Śpiwory, ubrania, kosmetyki i jedzenie każdy miał w swoim plecaku. Zabrałem ze sobą także małą kuchenkę gazową, ale ze względu na zakaz przewożenia środków łatwopalnych liczyłem, że na miejscu uda nam się kupić naboje. Niestety nigdzie nie udało nam się znaleźć takowych, więc chyba paliwko turystyczne jest lepszym rozwiązaniem.

Więcej…